piątek, 6 marca 2015

Ulubiony dramaturg: Oleś Fredro:)






Kiedy odszedł z tego swiata Andrzej Łapicki, nie wspominałam go jako amanta, choć trzeba przyznać, że  liczył sie do najprzystojnieszych facetów epoki. Peck, Newman, Brando. A u nas Łapicki,wiadomo.
Też nie jako aktora, bo wydawał mi sie zawsze ten sam.Co nie znaczy zły, ale po prostu był. Sobą.
 Wielbiłam go za coś innego:  reżyserię sztuk Fredry. Czuł go znakomicie, zrobił tych inscenizacji mnóstwo i kazda była swoistym arcydziełkiem, bo przecież i obsada przednia. Pracowicie nagrywałam spektakle teatru telewizji na, kurcze, video. 
Strach teraz zajrzeć do tych kaset. Ostatnio siegnęłam po Ninoczkę Ernsta Lubitscha, kaszana z żółtymi plamami opadowymi, Destry znowu w siodle z komediową rolą Marleny i słodkim Stewartem - niebo na morzu północnym, jakieś cienie, faluje,zbliża się, zbliża, jak nic nadchodzi zagłada.
 Po Fredrę juz nawet nie sięgam.Co się bedę denerwować. 
Z tego uczucia do hrabiego, zabrałam się za pisanie o nim, bo nic lepiej nie porządkuje niż pisanie. Jak coś cię kręci- opisz to:) 
Zatem opisałam i teraz się podzielę.

A na poczatek młody Fredro.








Fredry co chodzili na głowach


Pewna zacna matrona wspominając Lwów z czasów swojej młodości opowiadała:,,Wtenczas tu Fredry chodzili na głowach i nie można było się obrócić, aby się nie natknąć na Fredrę. (..)
A do tego jeszcze i takie wiersze pisali, że nawet starszym od nich uszy trzeszczały.”
Trzeszczały, i trzeszczą do dziś.
Braci Fredrów było sześciu. Jan Maksymilian, Seweryn, Aleksander, Julian, Henryk i Edward.
A do tego jeszcze trzy córki.
 Ojcem rodu był Jacek Fredro – człek zaradny i gospodarny. Ale takim być musiał, mając czeredę dzieci do wykarmienia i niewielki tylko mająteczek położony w Bieszczadach-Cisnę, Rodzina się powiększała, ale też i majątek się powiększał. Jacek Fredro nie miał żadnego wykształcenia poza domowym i dlatego zapewne nie widział potrzeby posyłania synów do szkół. Sprowadzał do domu nauczycieli, którzy uczyli albo i nie uczyli synów. Aleksander Fredro wspominał jednego z nich Płachetkę niejakiego:
,, Niech ci Bóg, przed którym stoisz przebaczy, ale ja nie mogę, żeś mój czas najpiękniejszy zabił, zamordował bez litości. Książki w rękę nie wziąłem”
Zdolni jednak musieli być, bo  później nie tylko Aleksander, ale i Jan Maksymilian odnosił sukcesy literackie.

Może talenty odziedziczyli Fredrowie po antenatach – Andrzeju Maksymilianie Fredrze kasztelanie lwowskim – wybitnym pisarzu politycznym i autorze wysoko cenionych prac z zakresu wojskowości i Elżbiecie Drużbackiej wybitnej poetce epoki baroku.
Uroda, inteligencja i poczucie humoru braci Fredrów zjednywały im przychylność kobiet, z której to z ochotą korzystali.
Romansów mieli bez liku. Pomagała im też w tych romansach sława wojenna
Dwaj najstarsi zaciągnęli się potajemnie w roku 1806 do wojsk księcia Józefa. Jan Maksymilian został ułanem, a Seweryn szwoleżerem. Walczyli u boku Napoleona aż do 1813 roku. Młodszy szesnastoletni Aleksander
 gdy tylko mu wiek pozwolił też ruszył na wojaczkę i został ułanem. Przebył wraz Napoleonem całą kampanie moskiewską.
To, co zobaczył, co przeżył w tym czasie odcisnęło piętno na całym jego dalszym życiu.
W swoich pamiętnikach ,,Trzy po trzy” tak opisywał lata wojny,, Widziałem padających pod koła, a nikt nie pomyślał, aby koła zatrzymać, łamiących lody, tłukących się w otwartych toniach, a nikt ręki nie podał. Widziałem konie gryzące z bólu skamieniałą ziemię, bo jakiś Szylok nowy wykroił z uda parę funtów mięsa- skąpił jednego uderzenia nożem, widziałem rannych rzuconych na drogę, bo zdrowszy, silniejszy zapragnął jego szkapy i podwózki. Widziałem budynki podpalone ze złości i zawiści, że inni w nich pierwej znaleźli przytułek’’ i dalej:,,broniono żebrzącemu odrobinę płomienia, który by swoją słomą przeniósł do własnego barłogu. Niejeden na oświeconym tylko śniegu wlepił oczy w ciepło, do którego nie śmiał się zbliżyć, a poranek zastał go bryłą lodu”
Wydawałoby się, że po takich przeżyciach Fredro powinien pisać tragedie, a nie być tym pisarzem, który uratował, jak to określił Stanisław Koźmian, Polskę od melancholii. Bracia Fredrowie przetrwali wojny, kampanię rosyjską, rany wojenne, głód, chłód i poniewierkę, wrócili do Lwowa i rzucili się w wir zabawy z całą dzikością i entuzjazmem cudem przywróconych do życia .
Romanse, romanse- z mężatkami, pokojówkami, chłopkami i płatnymi strzygami – jak nazywano wówczas prostytutki. Czasy napoleońskie to okres rozprzężenia obyczajów.
Kodeks Napoleona wprowadza rozwody, z których panie z tzw. towarzystwa korzystają bardzo skwapliwie. Mąż, kochanek, jeden drugi, Nikogo to nie dziwi. No, może jakichś prowincjuszy. Choroba francuska zwana francą szerzy się, ale nic to, jedzie się do wód, poddaje kuracji i znów romanse. Nasz bohater też łapie paskudne choróbsko, które leczy w Karlsbadzie Pisze:,, O! kochane kurwy paryskie, niech was ruszy sumienie, oddajcie me soki, ja wam francę powrócę”. Ten fragment dobrze oddaje styl jego obscenicznych kawałków, jędrny i dowcipny, często jednak przekraczający granice przyzwoitości i dobrego smaku..
 W obozach wojskowych tym, co pozwalało przetrwać był żart, wygłup i dowcip. Często gruby i cyniczny. Aleksander, ale też i Maksymilian już w czasie wojaczki pisali sprośne wierszyki, które cieszyły się wśród kolegów wielkim wzięciem.
 To właśnie od tych wierszyków aż uszy trzeszczały zacnym lwowiakom. Nawet dziś, choć obyczaje się rozluźniły nie nadają w większej części do cytowania. Ale…zacytujmy może ku przestrodze młodzieży fragment Sztuki oblapania opisujący właśnie straszne skutki francuskiej choroby, czyli syfilisu:
 Szankier gorliwy więcej działa szkody, 
Gdy główkę ściągnie piekącymi wrzody. 
Wtedy się karmisz pigułki srebrnemi, 
Smarujesz ciało maściami tęgiemi, 
Usta cię świerzbią, a ząb zaś przy zębie 
Jako klawisze latają po gębie. 
I szczęście, jeśli przy końcu leczenia, 
Nie trza złotego kupić podniebienia.  

(Kończę już stawić te straszne obrazy, 
Byś do jebania nie powziął odrazy. 
Jeb, Młodzieńcze, jeb, lecz miej zwyczaj drogi, 
Ze świecą kurwie patrzeć między nogi.

Zaiste wojskowa to poezja.
 Taki utworków machnął nasz poeta mnóstwo, najbardziej znane to,, Piczomira, królowa Branlomani”- tragedia(!) w 3 aktach, ” Sztuka Obłapiania” i, przypisywana mu, XIII księga „Pana Tadeusza” opisująca noc poślubną w Soplicowie a zaczynająca się takimi wersami:
Pan Tadeusz wszedł pierwszy, drżącymi rękami
Drzwi za sobą zamknął, ach! nareszcie sami
Ach! Zosiu, ach! Zosieńko jak mi niewygodnie
Popatrz jak odstaje, popatrz na me spodnie.

Po zakończeniu wojen napoleońskich młodzi Fredrowie się wyszumieli i wkrótce zaradny ojciec, pan Jacek pogonił chłopców do pracy – robili kariery, żenili się, jakimś przypadkiem, zawsze bogato.
Aleksander osiadł na małym folwarczku, Jatwiegach, i przyuczał się do gospodarki. Szło mu zupełnie nieźle, jak się okazało głowę do interesów odziedziczył po ojcu, ale dużo nie dało się wyciągnąć z malutkiego spłachetka ziemi. By zarobić na rozrywki w czasie lwowskiego karnawału, polował i sprzedawał futerka lisów wilków czy zajęcy.
W tym samym czasie zaczął tworzyć komedie. Być może też dla grosza. Z teatrem zetknął się w Paryżu gdzie przebywał w okresie wojen napoleońskich, a i lwowski teatr był drugim domem dla ówczesnych młodych hulaków.
Pierwsza komedia z 1817 roku,,Intryga na prędce” nie odniosła sukcesu, ale już druga: ,,Pan Geldhab’’ weszła na stałe do repertuaru teatralnego ówczesnego Lwowa, a później Krakowa i Warszawy.
W tym czasie młody Aleksander się zakochał. Na zabój. W mężatce. W ogóle bracia Fredrowie lubili mężatki, rozwódki, separatki czy wdówki. Najlepiej zamożne, ładne i doświadczone.
 Aleksander jednak miał trudniej. 23- trzyletnia Zofia z Jabłonowskich Skarbkowa była żoną jednego najbogatszych ludzi w Galicji, hrabiego Stanisława Skarbka, człowieka o fenomenalnym wprost talencie do interesów i niesłychanej głowie, pełnego energii, dowcipu i fantazji. Starszy o 20 lat Skarbek rozpieszczał swoją młodą żonę, dogadzał we wszystkich jej zachciankach.
Aż pojawił się rudowłosy Oleś Fredro, były wojak, autor sprośnych wierszyków i jednej wówczas, niezbyt zresztą udanej sztuki teatralnej, gospodarujący na wydzierżawionym od ojca niewielkim folwarczku. Tenże Oleś jak jakiś gimnazjalista założył się z kolegami, że uwiedzie piękną panią Skarbkową. Uwiódł, ale się zakochał i rozkochał też Zofię. Więc rozwód. Ale o to nie łatwo. Matka Zofii, hrabina Jabłonowska i cała jej rodzina sprzeciwiła się rozwodowi z lubianym, a co więcej wspomagającym ich w interesach Skarbkiem. Poeta cierpi. Cierpienie dobrze robi poecie, ale jak się okazuje, o dziwo, dobrze też robi komediopisarzowi.
Aleksander pisze komedie, jedną za drugą. Zofia stara się o rozwód, w czym pomaga jej dobry mąż. Może cenił talent swojego następcy? Skarbek był dyrektorem teatrów lwowskich i autorem dość kiepskich sztuk. Mądrym człowiekiem. Wspaniałomyślnym człowiekiem.
W 1822 roku udaje się panu Jackowi Fredrze uzyskać tytuł hrabiowski. To uwieńczenie jego drogi życiowej. Fredrowie z szlachty wchodzą w krąg arystokracji. Synowie się żenią. Dobrze się żenią. Córki znajdują utytułowanych mężów. Tylko Aleksander pisze sztuki i kocha się mężatce. Ale tytuł przysługuje także Aleksandrowi. Aleksander hr. Fredro brzmi lepiej niż jakiś tam Fredro z Jatwięg.
Sława literacka też dodaje splendoru osobie kandydata na męża. W 1826 roku ukazuje się pierwszy tom Komedii Aleksandra hr. Fredry. Rodzina Jabłonowskich powoli mięknie. Zakochani czekają już przeszło 10 lat  na rozwód. Bardzo długo. W roku 1828 umiera Jacek Fredro. Aleksander staje się spadkobiercą całkiem ładnej fortuny, a wieść gminna niesie, że pani Skarbkowa jest przy nadziei. Sprawy nabierają tempa. Pani Zofia jedzie do Wiednia do cesarza i udaje jej się uzyskać wreszcie upragniony rozwód. Wieloletnie uczucia zostają wynagrodzone i kochankowie pobierają się w 1829 roku. Przeżyją ze sobą 37 lat kochając się ponoć tak jak w pierwszych dnach poznania. Zofia jest idealną partnerką dla Aleksandra, pierwszą czytelniczka jego sztuk, przyjaciółką i powierniczką. Na pewno też taką kochanką, jakiej potrzebował. Lata tuż po ślubie to najpłodniejsze lata w twórczości pisarza. Powstają wtedy Zemsta, Śluby panieńskie, Dożywocie. Młoda para osiada w Beńkowej Wiszni, rodzą się dzieci, z których dwoje umiera, ale dwoje przeżywa: Jan Aleksander, który w przyszłości pójdzie w ślady ojca i będzie tworzył niezbyt jednak udane dramaty i Zofia – zdolna malarka, późniejsza hrabina Szeptycka
Czy Fredro zawsze chętny do tworzenia erotycznych  nawet pornograficznych wierszyków romansował po ślubie, zdradzał żonę? Nic o tym nie wiadomo. Był przykładnym ojcem i mężem. Kochał bardzo dzieci i rodzinę, która zawsze trzymała się razem. Wszyscy bracia pozostawali ze sobą w dobrym kontakcie poza Henrykiem, który jakby odbił,  pod wpływem być może żony, od reszty familii. Fredro był przykładnym mężem acz nie lekkim. Dopada go rodzinna choroba artretyzm. Z biegiem lat ma ona coraz cięższy przebieg. Poeta cierpi, leczy się, ale bez rezultatu Ma napady depresji, a nawet furii. Potrafi cisnąć w kucharza talerzem, spoliczkować służącego. Jest melancholijny, depresyjny, rozgoryczony a równocześnie pisze wesołe komedie. Gdy spotykają się one z krytyką łamie pióro.
Przestaje pisać.
Wybiera spokojną wiejską egzystencję. Szczęśliwe życie hreczkosieja i szlachcica. Robi interesy. Zawsze z powodzeniem. Nie jest skąpy, ale i nie jest też rozrzutny. Jest człowiekiem wyważonym. Umie żyć łącząc w życiu przeciwieństwa. Burzliwą młodość i spokojne rodzinne bytowanie. Działalność polityczną dość zresztą umiarkowaną i działalność literacką. Robi interesy, gra na giełdzie, podróżuje. Po pewnym czasie wraca do pisania, ale tworzy tylko do szuflady.
 Jest już uznanym dramaturgiem, spotyka się z hołdami i admiracją. Nikt jednak nie może go skłonić do upublicznienia  zawartości swojej słynnej szuflady.Oddaje majątek Beńkową Wisznię we władanie synowi i przenosi się do Lwowa, gdzie kupuje dworek. Bywają u niego tylko najbliżsi przyjaciele i dyrektorzy teatrów proszący o te nowe zamknięte na trzy spusty w słynnej szufladzie sztuki.
Zawsze odmawia. Nie chce się na narażać na krytyki. Na zakłócenie spokojnego sielskiego życia, które prowadzi. Nękany atakami co raz silniejszej podagry, choroby rodzinnej pod koniec życia nie może nawet utrzymać pióra w ręku.W 1876 umiera otoczony rodziną, umiera spokojnie podczas snu.




Brak komentarzy: